Blog

Niby niepozorne budynki drewniane, wydawało by się że każdy może coś takiego stworzyć, a jednak ?

Zobaczymy u kogoś ładną altanę, wiatę czy zadaszenie na samochody i wydaje się nam że bez problemu własnymi siłami zbudujemy coś takiego. Dopiero po zagłębieniu się w temat okazuje się że nie jest to takie proste. Wydawało by się trochę drewna , chęci i to wystarczy. Nic bardziej mylnego . Pierwsze kłopoty zaczynają się na etapie projektowania, jakie drewno użyć , jakie przekroje ile go zamówić tak by nie zabrakło lub po budowie nie mieć sterty krokwi lub innych kantówek pod domem.

Ale ok policzymy materiał, poczytamy i z uśmiechem jedziemy do tartaku, a tam dowiadujemy się że trzeba czekać około 4 tygodni na wycięcie elementów, w suszarni musza spędzić następne minimum 2 tygodnie i nadal nie mamy zapewnienia że drewno nie będzie pękało, skręcało się lu b siniało. I tutaj chwila zastanowienia może kupić drewno konstrukcyjne i nie mieć kłopot przy odbiorze materiału. niestety centa drewna konstrukcyjnego np C24 jest dużo wyższa i nie można zamówić na sztuki a jedynie na metry sześcienne i to przynajmniej ilości powyżej 3 tak zwanych kubików.

Już mieliśmy zaczynać budowę a tu od razu hamulce. Ok udało się czekamy te 6 tygodni na wycięcie i wysuszenie w tartaku, teraz tylko struganie czterech stron za które dodatkowo trzeba zapłacić i transport. Jak będzie tego dużo to może tartak przywiezie dłużyce gratis. Na zadaszenie nie ma tego tak wiele więc trzeba znowu dopłacić za transport. W sumie po podliczeniach nie wyszło tak jak w pierwotnych przeliczeniach a i materiał też nie jest jakiś super sęki,pęknięcia, no i odpady za które trzeba będzie zapłacić.

Zaczynamy od fundamentów punktowych wydawało się nawiercenie kilku otworów w ziemi ręcznie to nie problem. Najpierw gruz po budowie zasypany ziemią potem jakiś kamień i zaczyna się gehenna i cały czas w myślach czy dobrze wytyczyliśmy punkty wiercenia.

Wiercenie zmęczone, teraz kotwy beton – tylko dobrze trzeba je poustawiać bo potem już nic nie przestawimy. Prace ziemne zakończone , troszkę potu i łez ale kotwy zamontowane. Trzeba odczekać aż beton zwiąże, więc kilka dni odpoczynku.

Kompletujemy narzędzia do drewna . Czym przeciąć pod kątem prostym kantówkę np 14 cm X 14 cm, bez ukośnicy się nie obejdzie. Szukamy piły i ta która poradzi sobie z takimi przekrojami kosztuje minimum 1500 zł. Czy warto na jedno zadaszenie inwestować w piłę może pożyczyć ? Koszt wynajmu na dobę około 70 zł ale nie zbudujemy zadaszenia w 2 dni. Piła łańcuchowa od szwagra też nie za bardzo się nadaje bo strasznie wyrywa drewno. Ręcznie to mordęga a i kąt prosty ciężko utrzymać.

Mija ósmy tydzień a my jesteśmy dalej w lesie i bez koncepcji co robić dalej.

Udało mi się pożyczyć ukośnicę od znajomego, ale kantówki powyżej 10 cm przekroju trzeba będzie ciąć na raty. Najpierw od jednej potem od drugiej strony.

Słupy konstrukcyjne ucięte, potem przycinanie płotef, krokwi. No przy krokwiach trochę męczarni przy kamach ale prace idą do przodu.

Stawiamy konstrukcję wiaty. Najpierw pomoc żony, chęci dużo siły mało. Słupy utrzymać w pionie nie problem ale płotfy i krokwie wytransportować na górę to już niestety mężczyzna do pomocy jest nie zbędny. Poprosiłem kolegę i dwa popołudnia zajęte przy zadaszeniu. Musiałem trochę poprawić kamy bo nie wszystkie mi ładnie wyszły i krokwie nie były w jednej płaszczyźnie. Teraz zaczynam podbitkę na całości dachu . Bez kłopotów podbitka wysuszona w suszarni lekka ukośnica radzi sobie bez problemu. Teraz folia dachowa, łaty, kontr łaty robota nie jest co do milimetra , leka i szybko ucieka więc jest satysfakcja. Myślałem że pójdzie to raz dwa ale i przy łaceniu i foliowaniu zeszło dużo czasu.

Konstrukcja postawiona, zafoliowana więc deszcz już nam nie straszny. Teraz wybór i pomiar pokrycia dachowego. Zdecydowałem się na blachę dachówkową moduły z firmy Blachodach z Tarnowa. Blacha taka jak na domu więc będzie pasowała elegancko. Na początku myślałem o przykryciu gontem bitumicznym ale po zapoznaniu się z recenzjami i wyglądem temat odpuściłem. Moim zdaniem gont w podobnej cenie jest co blacha ale wygląd zupełnie inny i żywotność chyba też nie ta. Jedynie problem z montażem i okuciami mnie przeraża.

Pomiar zrobiony mam nadzieję, że bez pomyłek bo nie chcę przewymiarować i kupić zbyt dużo a i za mało to też strzał w kolano. potem trzeba domawiać, kombinować.

Blacha przyjechała ale oczywiście jako laik zapomniałem zamówić taśmę kalenicową i gąsiory. A miało być tak prosto . No nic domówię na końcu bo na pewno jeszcze coś wyjdzie w czasie montażu pokrycia dachowego.

Zaczyna krycie i pierwsze pomiary uświadomiły mi że mogłem tak rozmierzyć i zrobić dach aby blacha była bez przycięć z szerokości na ale nie pomyślałem o tym. Gdybym dach zrobił o 20 cm szerszy to mógłbym przykręcać całe moduły bez cięć. Taki sam problem wystąpił przy długości też nieduże przedłużenie dachu uprościło by sprawę . No ale cóż nożyce w rękę i tniemy. Zadaszenie nad tarasem nabiera wyglądu tylko mam wrażenie że im bliżej końca tym większe błędy i niedociągnięcia wychodzą na jaw. Uwaga przy blasze bo ja nie uniknąłem paru skaleczeń. Niestety tak lekko podszedłem do montażu łat że moduły nie do końca idealnie się składają , nie jest źle ale do perfekcji trochę brakuje. Blacha zamontowana teraz przechodzę do okówania dachu , zdecydowałem się na gotowe elementy i to był błąd i nie wiem czy nie będę musiał kupić blachy płaskiej i wygiąć kształtki na miejscu tylko że nie mam giętarki więc nie wiem czy nie będę musiał skorzystać z pomocy dekarza. Po wielu przymiarkach zdecydowałem się zamówić do wykończenia dachu zamówić fachowców z narzędziami. I tu już nie było tanio. Po pierwsze miałem kłopoty aby znaleźć ekipę , ponieważ nikt nie chciał się zgodzić na tak małe zlecenie a jeżeli już to odległe terminy i stawka podwyższona. Ale cóż jestem jeż tak blisko więc nie mam wyjścia . Dekarze wpadli, parę godzin ze sprzątaniem i mam wykończony dach ale z portfela uciekło ponad 1000 zł.

Wiata drewniana gotowa teraz siadam do wyliczeń i rozrachunków i coś mam wrażenie że nie wyszło tak jak planowałem na początku, przynajmniej pod względem finansowym. Muszę też wziąć pod uwagę mój czas poświęcony na budowę, zmęczenie, lekkie uszkodzenia ciał no i ciągłe zmęczenia bo cały czas chodziłem do pracy. Planowałem że w soboty troszkę podgonię ale cały tydzień rano do pracy szybki obiad i do budowy wiaty, dawało mi to w kość.

Reasumując: przyjemność że zbudowałem zadaszenie sam niepojęta, ale koszty finansowe , czasowe, ciągłe zmęczenie przeważyły że nie pisał bym się jeszcze raz takiego wyzwania. Jeżeli ktoś ma w planie budowę budynku drewnianego wiaty, altany, zadaszenia, doradzam zatrudnić wyspecjalizowaną ekipę wraz z materiałem i czekać tylko na efekty. Wszelkie pomyłki biorą na siebie , braki lub nadwyżki materiałowe nie dotyczą nas a i efekt końcowy na pewno będzie lepszy. Pomimo naszych starań braki doświadczenia, niektórych rozwiązań oraz narzędzi niestety widać w produkcie końcowy.